Przegladam starsze watki na forum i znalazlam to o szkliwieniu, i zaciekawilo mnie to o odkurzaniu:) nigdy wczesniej nie slyszalam o odkurzaniu biskwitu, szczerze mowiac chyba nie wiem nawet o jakie odkurzanie chodzi...
Co do nakladania szkliwa i koloru u mnie wyglada to tak:
Pakuje piec do odpowiedniej temperatury np. 1000 stopni(niski biskwit) lub 1140 (wysoki biskwit) w zaleznosci od rodzaju gliny, dodam ze przy 1000 stopni biskwit jest bardziej porowaty i wchlania wiecej szkliwa niz przy 1140- bardzo niska wchlanialnosc szkliwa.
Po wypaleniu w danej temperaturze wyjmuje jeszcze "cieple" biskwity i przy pomocy sprayu( spray-gun) nie wiem jak to po polsku technicznie sie nazywa...nanosze szkliwo przez pryskanie. Szkliwo nanosi sie doskonale i ekonomicznie bowiem rownomiernie i cieniutko sie naklada. Wystarczy ze 3 do 4 warstw i przedmiot jest poglazurowany lub poszkliwiony-jak kto woli.
I przedmiot ponownie wraca do pieca na odpowiednia temperature-glownie uzywam 1080 stopni.
Czasem by zaoszczedzic moj cenny czas

szkliwie przedmioty jeszcze przed wypalaniem biskwitu, naprawde oszczedzam jedno wypalanie mniej, ale dotyczy sie to specjalnych kremowych kolorow, na bazie plynnej bialej glinianej substancji (nie wiem jak po polsku sie to nazywa-engoby? choc skad jest troche inny)
Dzis wlasnie wypakowalam taki piec z oklo 50-cioma przedmiotami, pieknie wyszly-bardzo kolorowe...jutro zabieram sie do nakladania ostatniej warstwy-przezroczyste szkliwo. Jaby ktos chcial przepisy na te kolorowe slipy to dysponuje spora gama kolorow:) Sa nieslychanie proste i chetnie sie podziele.